Polecany

Znowu jesień nadeszła i słota,

drzewom liście opadły i krzewom

słońce w chmurach się kładzie do snu,

deszcz nokturny wygrywa na szybach.

słowem smutek, nostalgia i nuda.

Zamiast siedzieć z nosem na kwintę,

topić smutki w szklance z herbatą,

przybądź lepiej na nasze spotkanie,

bo my ‚UCZTĘ” serwujemy i radość.

To Ursynów rozprasza zły nastrój,

amatorzy witają radośnie,

wyciągają swoje prace z szuflady,

Tobie w darze ofiarować je chcą

Pajace

Wirują, tańczą pajace,

każdy czerwony ma nos,

na głowach barwne czapeczki

a w oczach obłęd i złość.

Dzwonią przy czapkach dzwoneczki,

gęby wykrzywia zły śmiech,

gdy głód do tańca przygrywa,

zawsze ponuro jest.

Tańczą i tańczą pajace,

aż do utraty tchu,

ich łez nikt nie zobaczy,

bo łzy wysuszył im gniew.

Wtedy

Spróbujmy odnaleźć  dziś

tamten  czas, co się śni,

serca zryw,

oczu blask

i naiwną wiarę w ludzi.

To czekanie na cud,

drżenie serca, że już,

już się spełni co wytęsknione.

Szczęścia było nam dość,

byle był z nami ktoś,

w oczy patrzył z zachwytem,

przytulał

a spełniały się sny,

serce rosło, pęczniało uczuciem

i wystarczał blask gwiazd

i wiedziałeś-

to przyszła miłość!

Partyzant

Już twe rany, syneczku, nie krwawią,

zamknął je pieczęcią czas,

mego serca połowa mniej boli-

wyrósł  pamięci brzozowy las.

Szumią brzozy drobnymi listkami

i po krzyżu

tańczy słońca blask,

słabiej słyszę twe kroki,

kiedy z partyzantami odchodziłeś w las.

Zimne noce i wilgoć i głód,

to towarzysze waszej niedoli

a nagroda? To krzyż i grób

i ta rana w sercu matki

Matczyny los

Postaw , Matuś, lampę na stole,

bo po bitwie wrócą Twe dzieci,

słychać ciężki, zmęczony krok.

Trzeba drogę oświetlić do nieba,

trzeba rany opatrzyć i iść.

Zapal lampę, łzy otrzyj,

taka była powinność i mus,

bo Ojczyzna krwawiła

i za długo panoszył się wróg.

Postaw , Matuś, świecę i krzyż,

gdy przyniosą- ucałuj na drogę.

Twoje dzieci musiały tam iść,

to ich niosą, bo  sami iść już nie mogą-

może serce nie pęknie na pół

Pieśń wolności

Obudził się nieśmiało dzień,

pośród pól,

pośród lasów, jezior, gór

i niebem płynie zew,

dziękczynna płynie pieśń,

że dobrze wolnym być,

swobodne skrzydła mieć.

Orle mój, ty wolność dobrze znasz,

przemierzasz nieba płat

i pokonujesz wiatr,

błogosławisz słońce, gdy chce grzać

i kochasz cały świat.

Niech co dzień wstaje piękny świt,

bo wtedy chce się kochać, żyć

uwielbiać ziemię, drzewo, kwiat,

szczęśliwym być nie mając  nawet nic

Letni wieczór

Jeszcze pozostał cień

na ażurowej ścianie altanki,

jeszcze płatki róż delikatnie drżą,

wyciągają listki ku górze,

słodkim, pięknym zapachem są

Świat układa się do snu,

pachnie groszek, lawenda, maciejka

,na zachodzące nad horyzontem słońce

kwiaty, ptaki, kotka ija

patrzymy okiem tęskniącym

Smoczy los

Do pewnego miasteczka w północnych Chinach

wybrał się na zwiady wawelski smok.

Tu się osiedli moja rodzina,

to jest to miejsce, o!

Tu doceniają smoczy ród-

widać w obrządkach, widać na dachach,

w Polsce dostałem w ziemi doł,

ciemny, wilgotny- siąść i płakać.

Kiedy na podryw się wybrałem,

bo panny takie śliczne, hoże,

polować na mnie wyruszyła

zgraja rycerzy, o mój Boże!

Nawet Dratewka, szewc królewski,

ze swoim szydłem na na mnie dybie

i by mnie z jamy  mógł wywabić

z siarką owieczkę mi podrzucił-

jeszcze w mych szyjach ogień czuję.

Więcej nie wrócę już nad Wisłę,

chociaż ze smutku serce krzyczy,

za podłe smoka traktowanie

nikt tam już o mnie nie usłyszy

Matczyna wierność

Wyszła matka- staruszka na próg,

w zachodzące słońce wbija , prawie , ślepe oczy,

pochylone plecy i ciężki ma chód,

wypatruje, czeka, tęskni, wierzy.

Kogo, matuś, wypatrujesz tam,

ktoś z zachodu do ciebie przybędzie?

Może wróci do mnie synuś mój,

czas ucieka,

wypatruję, czekam, tęsknię.

On za pracą wyruszył w świat,

i za lepszym i bogatszym życiem.

Wyjeżdżając , przyrzekł, że powróci tu

a więc wypatruję, tęsknię, wierzę.

Tym czekaniem wygładziłam próg,

wypatrując tracę starcze oczy,

nogi coraz cięższe, serce nie chce iść,

ale, jako matka, -

kocham, wierzę, tęsknię.

Dwa nieba

W moim sercu nieba są dwa,

w nich mieszkają odmienne anioły,

każdy z nich inny jest,

inne skrzydła u ramion im rosną.

Jedno niebo i anioł to radość,

pełnia szczęścia i uśmiech na twarzy.

Drugie niebo to rozpacz i gniew,

siedzi anioł w nim zatroskany.

I te nieba  rozdziela mur,

mur wznoszony własnymi rękami,

budowany z przeróżnych słów,

które padły pomiędzy nami.

Nikt nie myśli o murze,gdy

nim, jak liściem chwieją emocje,

gdy wyrzuca z siebie tysiąc słów,

albo milczy, jak skała, jak głaz-

w sercu zbiera się gniew ukrywany.

Różni ludzie i różne nieba

w naszych sercach i duszach tkwią,

powierzamy różnym aniołom

dzień dzisiejszy i przyszłość swą

 

siedzi