Bezradność

Idzie CZŁOWIEK
jakąś ulicą,
ma na plecach
bagaż swych lat,
oczy szarei pyste,
w dłoniach niesie
mijający czas.
Ktoś mu pracę odebrał
inny znów odebrał mu dom.
Co ma począć ze sobą
i z życiem?
Dokąd iść,
gdzie odnalezć swój los?
Kto pomocy udzieli?
Kto mu jakąś wskazówkę da?
Co go czeka na przyszłość?

myślisz, że już wszystko widziałeś?
myślisz, że już wszystko przeżyłeś
i nie musisz się starać,
by twe życie stało się inne?
A przed tobą tyle porażek
a przed tobą tyle uniesień,
tyle bitew i walk z samym sobą.
Będziesz padał i wstawał,
będziesz w niebo się wznosił
i znów na kolana upadał.
Wiele zniesiesz,
aż w życiu okrzepniesz
i zmężniejesz
i siły zdobędziesz.
Kiedyś spojrzysz do lustra
i zapytasz- to ja?

deszcze

Patrzę przez okno,
jak pada deszcz
i cieszę się,
że znów się wszystko zazieleni.
I głupio myślę,
że przydałby się taki deszcz,
co we mnie też by coś odmienił=
lat mi nie ujmie,
to wiadomo,
lecz może by tak jednak sprawił,
że przestałyby mnie gnębić myśli
o psotach, żartach i zabawie.
Bo kto to słyszał,
by w tym wieku,
zielono w głowie jeszcze było,
by jeszcze czegoś od życia chcieć,
jakby się jeszcze nie znudziło

Realizm

Już nie zbuduję domu pod niebo
całego z kamienia i szkła,
nie zdobędę wysokich szczytów,i przez pustynię nie będę szła.
Egzotycznych mórz nie przepłynę,
deszczowych lasów nie ujrzę,
nie zmarznę w lodach Arktyki
i nie zmoknę w tropoikalnej burzy.
mam swoje małe królestwo
pomiędzy oknem a drzwiami,
swój mały, bezpieczny świat
i chodzę znanymi drogami

Bieg

Biegnę do ciebie młodości,
biegnę do dawnej miłości
po łąkach, trawach i mchach.
Lecz to nie nogi mnie niosą,
to myśl,
to wspomnienie, co trwa.
bo nie ma takiego zegara,
co w tył swe wskazówki pcha

Serce

Moje serce
nie odbiegaj w dal-
w twoim wieku to już nie przystoi.
czas najwyższy
klapnąć na zad
i już się uspokoić.
Zrobić rundkę
w wolniutkim rytmie,
przeprowadzić rachunek sumienia-
to było dobre
a to zaś złe
i nic już w życiu nie zmieniać

poetycki raj

Słyszałam plotkę, że niebo to miasto,
które ma wielkie dzielnice.
każda z nich dla innego jest fachu,
dla maluczkich są tylko ulice.
Ja się nie pcham do Raju Poetów,
nie ta półka, by siadać z wieszczami
moje wierszyki tylko sercem pisane,
więc wśród maluczkich zostanę.
Może kiedyś zabłądzę
do stóp Poetyckiego raju,
czoło schylę i cichuteńko zapytam,
gdzie ci wielcy mieszkają.
Lecz nie pójdę do nich na Olimp,
i nie zburzę ich twórczej ciszy,
bo to dla profesjonalistów jest miejsce
a nie dla amatorskiej myszy

Koncert życzeń

Chciałabym znalezć
w twym uśmiechu ciepły dom,
w roziskrzonych oczach-
barierę przed światem,
w twoich ramionach-
bezpieczny port
i w powodzi zła
bezpieczny azyl.
Tego pragnę,
tego chcę,
tak, jak każdy z nas o tym marzy,
by mieć opokę
w chwilach złych
bez względu na to, co się wydarzy