Tatuńcio

Powiedz,
co ty sobą przedstawiasz
i kim jesteś?
Oczy wściekłe i złe,
twarz od wódy nalana,
w pięści siła i gniew.
W kącie dziecko bezbronne,
z przerażenia moczy się.
Na podłodze żona we krwi skąpana
do drzwi czołga się.
Obraz pana i władcy,
który gnębi swój lud.
To jest ta miłość obiecana
od ślubu po grób?

Wielkie porządki

Pusto, cicho i luźno,
w sercu chodzi wiatr,
drzwi w komorach, przedsionkach
to otwiera to znowu zamyka.
Wiatr – gentelmen-
czy Pani Krew zechce tędy przejść?
Gdzieś po kątach poupychał skorupy
z tej amfory, co ją MIŁOŚĆ zwą.
Łazi teraz po sercu
nadęty i dumny
aż, do licha, chce się wyć

Niewydolność serca

Moje serce wielkie , jak wór,
w piersi tłucze się, drży,
usta mam szaro- błękitne
i tą duszność,
która nie pozwala iść.
Nocą w niebo spoglądam,
chmury lub gwiazdy liczę,
Boga proszę-ciężko mi,
te obrzęki, duszność , cierpienie,
ulżyj mi
lub do Ciebie chcę iść

Depresja

Jak ćma złapana w szklaną kulę
bije wciąż głową w szklane ściany,
zapachu kwiatów nie pamięta,
dotyku rosy,
kropli deszczu
Drzwi zatrzasnęła,
klucz zgubiła,
jak z tej pułapki może wyjść?
Stłucz dobrym słowem szklaną kulę,
wskaż drogę,
rękę podaj,
pomóż jej

Cisza

Cisza bywa wymowniejsza od słów,
ciszą człowiek potrafi krzyczeć.
W niej wyraża się milion słów
i tak wiele w niej potrafimy usłyszeć.
Nic już nie mów,
nie trzeba,
słowa tylko pogłębią rozdźwięk.
W martwą ciszę, jak w folię
zapakuję mój ból

Wada serca

Już nie potrafię nikogo pokochać,
stara miłość jak zadra tkwi.
Proszę, odejdź,
idź do tej ,którą kochasz
i zatrzaśnij w mym sercu drzwi
Może wtedy tęsknota wypłynie
i ten ból straconego czasu.
Nabyta Tetralogia Falota
blizną pokryje się

Melodia

Śniłam sen,
piękny sen,
lecz na jawie, nie we śnie.
O uczuciu pięknym i wiecznym,
o czyimś sercu,
tylko dla mnie, na zawsze.
Wtedy nagle przypłynął ten śpiew-
już za późno na dźwięki organów,
już nie czas
mościć łoże płatkami róż.
Łza spłynęła po twarzy,
w serce jakby uderzył nóż.
tak, już na wszystko
za późno-
to na beton ktoś sypie płatki róż

Remanent

Porządkuję przestrzeń
wokół samej siebie,
robię miejsce dla niej i dla ciebie.
Tylu w głowie znajomych,
obecnych i przeszłych,
tyle twarzy mi bliskich
i już nieobecnych.
każda z tych twarzy
coś dla mnie znaczyła-
była ze mną w przyjaźni
lub ze mną walczyła,
ja kogoś kochałam
lub byłam kochana.
Już się drogi rozeszły
i zostałam sama.
Jedni z nich odeszli,
bo odejść musieli,
inni zaś odchodzą,
bo tak widać chcieli

Modlitwa

Padam Panie przed tobą
w pokorze,
na kolana,
ze spuszczoną głową
i cichutko, z głębi duszy Cię proszę-
zmień coś w moim życiu.
Zdejmij z bark ciężar istnienia,
tak niewiele- z kilo lub dwa,
bo chociaż bardzo się staram,
to się jakoś nie zmieniam
ba
Tylko tyle potrafiłam osiągnąć,
że nie krzyczę,
nie łaję,
nie żądam,
nie złorzeczę ludziom i na świat,
chociaż nadal niewiele wart.
Więc wysłuchaj mnie Panie
ten raz
i zmień coś-
najwyższy to czas