Synkowi

Urodziłam cię syneczku
na ten polski głód.
Chleb drożeje,
ciuch drożeje
i drożeje but.
Dziś się martwię,
co ci jutro na śniadanie dam,
bo mój synku,
mój maleńki,
tylko dychę mam.
Uczę ciebie pierwszych kroków,
uczę pierwszych słów,
pokazuję ludzką pracę,
ludzki znój i trud.
Uczę cię, co w życiu dobre
i co w życiu złe.
To, co dobre niech ci sprzyja,
zlo omija cię.
Znów na świecie zawierucha,
wieje wojny wiatr
a ja pragnę, bardzo pragnę,
byś szczęśliwie spał.
pokochalam cię syneczku
z całych swoich sił
i tak marzę , myślę, pragnę,
byś czlowiekiem był

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.