Sroka

Siadła sroka na gałęzi
i skrzeczy,
bo nic się jej nie podoba-
słonko za ostro w oczy świeci,
w Wiśle za brudna woda,
las jest za daleko,
Wokół za mało pola,
trawa wczesną wiosną
taka żółta a nie zielona,
kwiaty zbyt wolno rosną
i po co poranne mgły?
Oj, sroko, sroko,
jesteś wiecznie skrzywiona,
ech, ty

Ciuciubabka

Może Ty wiesz, co to było,
co się man przydarzyło
i dlaczego skończyło się źle?
Czy to było zauroczenie,
czy o miłości marzenie
a może zabawa
i okrutna gra?
Już zabawki zebrane,
plansze z grami schowane,
każde z nas idzie w swój kąt.
Tylko czemu oczy się pocą
a w piersi brakuje tchu?
Rozum krzyczy – odejdź
ale serce woła- stój.
A więc powiedz mi , co to było?

Rzeka życia

W biegu ludzkiego życia,
tak, jak w rzece-
są kamienie, muły,
czasem wiry ogromne,
ale także piaszczyste dno.
Czasem fala leniwie płynie,
czasem pędzi i wyrywa brze,
niesie z sobą osady i muły,
co opadają na dno.
I nikt nie wie,
jaka dogoni go fala
i co z sobą niesie i gna,
ile niesie dobra i szczęścia
a ile przywlecze nam zła

Pogorzelisko

Coś się we mnie wypaliło,
coś zgasło-
może ogień był za duży
albo za duży wiatr?
Nawet żar rozwaliło po świecie,
dziś nie został po nim nawet ślad.
Tylko czemu serce tak boli,
czemu w duszy coś jęczy i łka?
Mówią, że nadzieja umiera ostatnia,
o, nie, ona pierwsza do odejścia się pcha.
Patrzę teraz na uczuć popioły,
tak mi teraz smutno i źle,
wczoraj jeszcze delikatnie się tliły,
a dzisiaj?
Dzisiaj już nie

Noc

Zamknęłam w dłoniach dzień
i po promyku puszczałam ludziom światło.
Tańczyły cienie,
wypełzał zmierzch
a w moich dłoniach siedział
niewolnik- dzień.
Rzuciłam ludziom do stóp księżyc
i zapaliłam złote gwiazdy.
Parzyłam dłonie.
Wreszcie znudzona,
ludziom wroga,
puściłam więźnia-
rodził sięświt

Twarda baba

Jestem twarda i silna.
Nie tak łatwo mnie wdeptać w ziemię,
byle co mnie nie złamie,
o nie
Hartowało mnie życie, jak stal,
nauczyło śmiać się przez łzy
i grać twarzą, jak aktor w kinie.
I co z tego,
że serce mi wyje,
dusza jęczy, skowyczy i klnie?
Ja na przekór losowi i światu-
nie poddam się

Okruszki

Chodźmy teraz na spacer
szukać szczęścia okruszków.
Nazbieramy, ile się da.
Może spadły z wiosennym deszczem,
może słonko trochę da.
Spójrz, coś błyszczy się w trawie,
czy to szczęścia okruszek?
Nie, to sylwestrowe confetti
a tam czyjaś łza

Propozycja

Kiedy smutno Ci i źle,
kiedy gryźć i wyć się chce-
odszukaj mnie.
Nie przeżyję nic za Ciebie,
lecz ramieniem wesprę Cię
i pomogę Ci pokonać kłody losu.
Zamiast walić głową w mur,
wzywać głośno stado kur,
wysil się i odszukaj mnie.
Będzie raźniej razem iść,
może nie osiągniemy nic
lecz iść raźniej będzie ramię w ramię

Przez świat

Podarować Ci chcę cały świat
i codziennie odcinać kupony.
Proszę, Oceanię dziś masz
jej koloryt, orient i wody.
Kiedy oczy nasycisz jej pięknem,
wyruszymy dalej w świat,
może ruszymy na Pustynię Gobi,
cmentarzysko pradawnych lat,
Podaruję zapomnianą Persję,
Babilon i Królestwo Sumerów-
odwiedzimy je tak raz, dwa
Antarktyda- pingwiny, humbaki
skuty lodem i mrozem świat
i ruszymy do Patagonii,
by nas przewiał całoroczny wiatr.
Amazonka, Meksyk, Jukatan,
wszystko jedno, gdzie byś był,
zawsze jednak powrócisz
do ojczystych lasów i pól