Park

Usiądę w parku , na ławeczce,

gdzieś w oddali śpiewa ptak,

słońce na mej twarzy tańczy,

w młodych listkach swawoli wiatr.

Spokój, relaks, ukojenie,

z daleka dociera miasta szum

a tu, na ławeczkę dopływa

zapach kwiatów, brzęczenie os i much.

Park lekarstwem na stres,

ukojeniem na stargane nerwy,

hamulcem na codzienny bieg

on do walki z życiem daje siłę

Na przełaj

Zagubiłam się między jawą a snem,

między mogę a chcę,

gdzieś w otchłani.

Dusza w przestrzeń się rwie,

serce mówi- weź mnie

a rozsądek za połę mnie trzyma.

Dokąd biec,

dokąd lecieć,

gdzie jest meta i cel,

gdzie się myśl i tęsknota zatrzyma?

Kiedy nie wiesz, gdzie port,

niechaj rozum mocno mnie trzyma

Chęć na latanie

Weź mnie w przestworza, gdzie szybują ptaki,

podaruj mi jeden swobodny lot.

Chcę tak w promieniach porannego słońca

tańczyć, wirować i trwać.

Z wiatru poduszkę pod stopy mi daj,

z obłoku – fotel bujany

i razem płyńmy, szybujmy tam,

mój drogi, mój ukochany

Oszustwo

Chodzi szczęście po świecie

to tu,

to tam,

z tym zagada,

do tego się śmieje

i uparcie omija me drzwi,

mówi- kiedyś,

innym razem, za chwilę.

Och, ty, szczęście,

zwodnicze, jak sny,

już nie wierzę, że do mnie trafisz,

bo ty jesteś ulotne, jak dym

i tylko kłamać potrafisz

Odczarowanie

Dotknij mnie,

jeszcze moje ciało nie umarło,

to na twarzy  w zmarszczkach odcisnął się ból,

w szkło zbrojone zatopiłam duszę

i marzenia, niespełnione nierealne moje sny.

Dziś z kokonu wydostać się muszę,

na słoneczko, na wiatr i deszcz.

Więc mnie dotknij,by serce zbudzone

szkło rozbiło, roztopiło lód,

bo na koniec, przed śmiercią ja muszę

poczuć miłość, radość i śpiew

i marzenia

Rozmowa z sercem

Powiedz moje serce-

gdzie ty się pchasz?

Po co ci te młodzieńcze burze?

Pomyśl, ile maszlat

i przestań mnie wkurzać.

Serce mówi- wiosna, maj,

każdy, każda szuka partnera,

za czymś, za kimś wiosną się cni

i samotność, jak kamień , uwiera.

Znowu będą nieprzespane noce

i tęsknota i gorzkie łzy,

nieodwzajemnione uczucie-

głupie, głupie serce, ach ty

Regres

Życie w miejscu drepcze, jak spętane,

krok do przodu,

dwa kroki w tył.

Chciałbyś  może wyrwać do przodu

a rozsądek szepcze- i po co ten sprint?

Dawniej młodość do szaleństw ciągnęła,

na godzinę pomysłów ze sto,

wewnątrz krew z energią krążyła

a dziś? Leniwy to ciek.

Obok zamyślony przechodzi czas

a z nim wiosny, lata, jesienie.

Którejś zimy mróz został w nas

skuł energię w sopel prawdziwy

Bolesna prawda

Puste noce, bo nikt cię już nie chce,

puste łoże i stół i serce.

W pustych dłoniach brak snów i jawy

a w pustych oczach radości i blasku.

Jeszcze marzysz, ale co ci z tego,

lustro starą pokazuje twarz.

Może tęsknisz i  budujesz domki z piasku,

liczysz-

minął kolejny dzień

Studnia wygasłych uczuć

W studni uczuć zatrzaśnięte wieko,
by nie uleciało nic przez otwory-
zadawniony ból i żal,
niespełnione marzenia,
senne rojenia- potwory.
Ślepy Amor na fujarce gra,
a fałszuje okropnie,
chyba jedną melodię zna, rani serce
i nie jest miło.
Zgrzyta przeszłość- rdzą pokryty kołowrót,
długi łańcuch nanizanych na smuteczki trosk,
rozpacz pustych i zimnych nocy
i przez palce sypiący się czas.
W kącie siedzi Niekochane Kochajło
i przyjaźnią ceruje miłość,
na Amora pokrzykuje głośno-
hej, ty Amor, nokturny nam graj