************

Zabierz mnie do nieba bram,

gdzie na obłokach siadają Anioły,

gdzie orkiestra na puzonach gra

i śpiew chóralny rozbrzmiewa.

Przysiądę w cieniu tęczowych chmur,

może z chórkiem cichutko zanucę.

Ej, Święty Piotrze, nie śpiesz się tak

i schowaj do bramy nieba te klucze

Obietnica

Śpisz, tak głęboko śpisz

a obok przeszło oczekiwane szczęście.

Znowu zechcesz w słońce biec,

w dłonie chwytać noc i dzień,

mgłą otulić udręczone serce.

Lecz odpocznij,

nabierz sił,

żebyś znowu silnym był,

byś po szczęście swoje biegł

między kropelkami deszczu

Po latach

Zobaczyłam w Twoich oczach

głębię mórz,

wiatr wiejący po rozległych stepach,

migoczące barwy arktycznych mórz

i z tym wszystkim popłynęłam do nieba.

Dziś Twe oczy utraciły blask

i oplata je pajęczyna zmarszczek.

Czasem jakaś iskra rozpali żar,

błyśnie i zaraz gaśnie.

Nie powróci do nas tamten czas,

nie powrócą ogniste noce,

zniknął bezpowrotnie oczu blask,

nastała nuda, cisza i spokój

Do…….

Gdy mi ziemię roztańczysz i niebo,

gdy mi sypniesz miliardem gwiazd

lub, gdy porwiesz mnie na koniec świata,

powiesz- naszej miłości to czas,

zamknę oczy i poddam się cała,

niech mnie niesie miłości nurt,

bo ja nie chcę dłużej być sama,

o Boże , mój!

po za pragnieniem

chciałam przejść przez bramę nieba,

ze szczęścia utoczyć klucz,

gwiazd rozsypać krocie na drodze,

żeby dobrze było nam iść.

To nie gwiazdy

a palące kamienie,

stopy płoną i czuję ból.

Odejdź, bo dusza Twa spłonie.

zamiast dobra wysypało się zło

Niechciane odwiedziny

Witam, wejdź proszę,

lecz czy my się znamy?

Jeszcze nie spotkałam takiej chudej damy.

Usiądź na fotelu,

w kącie postaw kosę.

Dziś chłodno i od rana rosa

a widzę bidulko, że ty chodzisz bosa.

Marnie cię tam karmią,

marnie ubierają

i tutaj jest kryzys i u was go mają

Ciągle mnie poganiasz-

w drogę, w drogę, w drogę,

poczekaj kostucho,

ja teraz nie mogę,

bo mam pracy wiele.

Przyjdź kiedyś, skoro musisz,

za pięć lat, w niedzielę.

A ty wciąż gadasz swoje,

aleś ty uparta,

zabieraj swoją kosę i idźże do czarta!

Nieuniknione

Pocałuij mnie na pożegnanie,

ruszam dziś w najdalszą z dróg,

nie wiem też, co jutro się stanie,

lecz nie zatrzymuj, nie mów

powróć tu.

Żyłam tak, jak umiałam,

rozróżniałam dobro i zło,

piękno i rozum doceniałam,

bo chyba o to tu szło.

Więc pocałuj i przytul bez słowa,

nie ma sensu lać łez,

życie przecież terminu dochowa

i nie włączy biegu wstecz

Księga życia

W księdze życia zapisane strony,

drobnym maczkiem,

dzień po dniu,

wszystkie smutki, radości, zawody,

dobro i zło.

To Andromeda nić życia rozwija,

ty z niej pleciesz własny los,

gdy się uda- przeszkody omijasz,

gdy nie umiesz- idziesz na dno

Generalny remont

Dziś rozpocznę pracę chirurga,

amputuję sobie, co się da-

wytnę serce bo to zwykła pompa

i wywalę- niech ma!

Po co mózg?

Gąbczasta materia,

wszystko plącze, mataczy i miesza.

Zostanie ze mnie opakowanie,-

taki kawałek połczłowieka