Bez dziś

Budujemy ciszę z martwych słów,

z rozczarowań, gniewu i żalu.

Łzami podlewamy utajony ból

i chronimy gruzy rozwalonych pragnień.

Rzuć to w diabły i do walki stań,

o marzenia i o sny radości pełne,

o promienie słońca w każdy dzień,

spadające gwiazdy naszych spełnień

Ofiary wojny

Wiesz, dlaczego umierają ptaki?

One ludzkiej opiły się krwi,

bo szybując wysoko nad światem,

sił nie miały,

lądowały z pragnienia w zło.

Z nienawiści, podłości ta krew,

tam podnosi dłoń brat na brata,

tam niewinna wciąż leje się krew,

od tysięcy lat zło z piekłem się brata

Dobrego dnia!

Odfrunęły motyle marzeń,

odleciały złote ćmy naszych snów,

tu zostały same szare pejzaże,

codzienny , mój ty dniu.

Pomalujmy uśmiechem dzień szary,

z kwiatów dajmy mu dywan do stóp,

promyk słońca przytulmy do twarzy,

witaj dniu!

Idę

Idę,

przed siebie, samotnie, na wprost.

Idę,

a cel mój nieznany, za mgłą.

Idę,

bo takie zadanie postawił mi los.

Idę,

i choć ciągle pytam,

nikt nie wie, gdzie drogi tej kres.

Naiwne przesłanie

Jestem Nikiforem poezji,

tak, jak czuję, maluję świat

i rozsyłam naiwne swe rymy

hen, daleko, daleko przez wiatr.

Może w twoje zapukaja okno,

to je wpuść, niech nie mokna na deszczu.

One promyk słońca ci niosą,

może w czymś pomogą ci jeszcze

Ej, życie!

Życie, moje życie,

ty nie skradaj się tak,

jakbyś stanęło na dróg rozstaju

i nie wiedziało, gdzie szlak.

Spójrz na blask radosnego słońca,

nocą w gwiazdy figlarne popatrz,

usłysz dzieci radosny śmiech,

rusz więc, w głowie szare komórki

i powiedz głośno- wiem, jak mam biec

Bojowe zadanie

Czas wyprowadzić poezję z cienia

i czas jej przypiąć skrzydła do ramion,

bo nic się dla niej od lat nie zmienia,

ona , bidulka, zapada w sen.

Krąży, jak widmo, między domami,

czasem ktoś do niej wyciągnie dłoń.

Mówimy wszyscy- czasu nie mamy.

Poezji piękno pokrywa szron.

Tylko ktoś czasem wierszyk odnajdzie

i powie- ładny, wprost cieszy wzrok.

Kto to napisał i gdzie jest autor?

Od jego śmierci minął już rok.