Niezdecydowanie

Dlaczego nam się trudno dogadać,

zmieniasz zdanie co chwila,

co dzień?

Twoja słowność, jak sztandar na wietrze,

chwiejna- raz w tamtą, raz w tą.

Człowiek tęskni do stabilizacji,

a tu figa,

perspektyw brak,

co godzina inna decyzja,

powiedz, dlaczego to tak?

list do życia

Piszę, życie, do Ciebie list,

nie piktogramek

czy węzłami kipu.

Na papierze toczę z Tobą spór,

boś złośliwe, zimne i obce.

Tylu ludziom przynosisz łzy,

noce bezsenne i dni marne.

Gdy do nieba wznoszą swój wzrok,

widzą chmury ponure i czarne.

Z nich na ziemię płynie zimny deszcz,

jak ich łzy,gorzkie na los marny.

Daj nadziei, chociaż za grosz,

by twarz uśmiech rozjaśnił na chwilę,

by Cię ludzie przestali kląć

i mogli liczyć szczęśliwe chwile

Bunt

Przeciwności, jak kolczaste druty

ciągną, szarpią i nie dają iść.

Narastają , jak grzyby po deszczu,

wtedy,gdy brakuje ci sił.

Osaczają cię , jak psów sfora,

ujadają i próbują gryźć.

Powiedz im-

won stąd! Fora!

Nie chcę z wami dalej żyć

Epokowe poradnictwo

Chwyć to życie , jak byka za rogi,

postaw w kącie, na grochu,

niech ma!

Lub obsobacz je mocno na boku,

niech wie, że Ty tu rządzisz.

Ma się cieszyć, że Ciebie zna.

Mogło trafić najgorzej,

tam, gdzie serca i duszy brak

a u Ciebie , jak u Boga za piecem

i jeszcze ono humorki ma?

Lustro

Moje lustro jest zaczarowane,

moje lustro jest zakłamane,

ciągle brzydką pokazuje twarz.

A jam przecież najpiękniejsza ze wsi

i miastowe to też dla mnie pestka

i co z tego, że siwieje włos

a na kark wskoczyła – dziestka.

Jakieś zmarszczki tam i tu,

włosy srebrna biel,

jestem piękna, skąd to wiem?

Przecież sama siebie nie okłamię

Życiowy rozbitek

Dokąd płyniesz marynarzu życiowy,

gdzie jest twój port?

Fale wokół jak góry wysokie

a pod kilem głęboka toń.

Sztormy, burze twe żagle porwały,

pokład drży niespokojnie,

w oczach masz bezradność i lęk.

Sił ci czasem brakuje,

tracisz rejsu sens.

Kto cię wesprze, pomoże,

silną dłonią chwyci za ster?

Polecany

Znowu jesień nadeszła i słota,

drzewom liście opadły i krzewom

słońce w chmurach się kładzie do snu,

deszcz nokturny wygrywa na szybach.

słowem smutek, nostalgia i nuda.

Zamiast siedzieć z nosem na kwintę,

topić smutki w szklance z herbatą,

przybądź lepiej na nasze spotkanie,

bo my ‚UCZTĘ” serwujemy i radość.

To Ursynów rozprasza zły nastrój,

amatorzy witają radośnie,

wyciągają swoje prace z szuflady,

Tobie w darze ofiarować je chcą

Dzień

Chcę ogarnąć spojrzeniem dzień-

ten co był?

Nie, ten, co nadchodzi.

Poukładać równiutko sny,

by w niczym nie mogły przeszkodzić.

Okna otworzyć na przestrzał,

by wpadły słońca promienie

i chociaż nie wiem, co niesie,

na nic go nie zamienię