Pany to pokrętne dusze

Pany to pokrętne dusze,

z nimi chyba tańcuje czort-

ja od świtu z pracą użerać się muszę

a im tylko zabawa i gra.

A na stołach bażanty,homary,

całe prosię albo i dwa.

Mnie do krzyża brzuch z głodu przysechł

a u nich zabawa tydzień już trwa.

Tak nierówno jakoś na świecie,

oni pany a ja zwykły dziad,

im zabawa a ja tyrać muszę,

dla nich przepych

a mnie bieda w szponach swych ma

Ona i ja

Dla niej

serce i dusza,

dla niej

czułość i słowa,

dla niej

każda myśl najpiękniejsza,

każdy kwiat, ptaków śpiew,

godzinami rozmowa.

Dla mnie

oschłość i lód,

dla mnie

czas sekundami liczony,

dla mnie

zdrada i ból,

marne kłamstwa, pusty śmiech i nuda.

W kącie leży wykręcona do cna

stara miłość

Nasza miłość

Nasza miłość jest wiosenną burzą,

która spadła z nieba, jak grom,

pokonała nasze opory,

powiedziała-

w waszych sercach będzie mój dom.

Często z nami ostro się droczy,

mówi ‚ bardzo kocham’

albo ‚ precz, idź stąd’,

dziś się słodko przymila i łasi,

jutro drapie i fuka, jak kot.

Nasza miłość jest piękną różą,

rozkwitając wypięknia nam świat.

Pielęgnujmy ją sercem i duszą,

niech zostanie z nami na wiele lat

Zagubiony Eden

Może ty znasz drogę do bram Edenu,

której dziś nie pamięta już nikt?

Tam są piękne i ciepłe gaje

i tam smutku nie zna nikt.

W ciepłym deszczu rozkwita flora,

przyjazna fauna przychodzi do rąk,

sny są barwne, spełnione marzenia,

tylko, gdzie to jest, nie pamięta nikt

Kosmiczna miłość

Ubiorę się w śnieżny puch,

będziesz słońcem, który puch zniweczy.

Ubiorę się w woal mgły,

będziesz wiatrem co mgłę rozniesie.

Włożę na siebie księżyca blask,

będziesz kochał po świtu promienie.

Jakże ukryć przed tobą mam

tą miłość nieba i ziemi?

Słońce kocha ziemię swym ciepłem,

ziemia słońce urodą pol.

Z tej miłości sypie się nocą

gwiezdny pył

Wygasły wulkan

Na wulkanie dawnej miłości

zapada zmierzch.

W zimnej, głębokiej kalderze

nic nowego nie dzieje się.

Między obojętnością a nienawiścią

jest ziemia niczyja,

po niej dumnie przechadza się zło.

Krzywe nóżki imadłem prostuje

i jak balon nadyma się.

Stara miłość do kąta się skryła,

tam powoli mumifikuje się,

żarem gniewu resztki łez wypala,

osusza się

Z wiatrem

Ach, ta miłość zwodnicza i płocha,

jest burzliwa, jak wiosenny wiatr.

Wątpliwości: kocha, nie kocha,

czy to właśnie ten lub ta?

Dziś euforia a jutro łzy,

jak ten wiatr szarpiący listkami.

Kto z nas nie zna tych życiowych prawd,

gdy przychodzą kolejne maje