Opuszczony dom

Stoi taki samotni i smutny,

w oknach- oczach brakuje już łez,

drzwi nie skrzypią,

nikt nie przyjdzie,

nie odwiedza go nikt.

Dach na bakier przechylił,

czarny komin z dymu drwi,

kawka gniazdo uwiła

,nie odwiedza go nikt.

Czasem wiatr, ten szyderca,

wpada, by z niego kpić,

zagrać na pajęczynach,

od lat nie odwiedza go nikt

Geneza

Pokłoń się ziemi, człowieku.

Tej czarnej,

Tej ziemi, co daje chleb.

Pokłoń się drzewom.

Drzewom zielonym, wysokim,

bo z nich masz  cień i tlen.

Pokłoń się słońcu.

Słońcu na niebie wysokim,

bo ono ogrzewa cię.

Ludziom się pokłoń.

W nich twoja siła lub nie,

ale bez względu na wszystko,

to z nich wywodzisz się

Sny

Spójrz na sny,

jak się w słońcu mienią i bledną.

Te radosne,

tak pulsują, kolorowo lśnią.

A te smutne?

Mają szarą, ponurą barwę.

Nie chcę ich, niech nie dręczą już mnie

Kłótnia

Jesteś zły

i ja też jestem wściekła.

Twardo milczysz

i ja będę , jak głaz.

Zwykła sprzeczka milczeniem się kończy,

nie ustąpi szybko żadne z nas.

 

Nazajutrz

 

Może to ja jestem winna?

I ty zerkasz na mnie skruszony,

więc kto zrobi ten pierwszy krok,

by się cisza skończyła,

zgoda znów nastąpiła,

żeby miłość wróciła pod dach?

Kobieta

Jaka jesteś współczesna kobieto?

Jest w tobie ogień i lód,

w tobie niebo i piekło się splata,

i euforia i ból.

Co dzień z życiem prowadzisz wojny

o powszedni, ludzki byt,

rzadko miewasz dni spokojne,

raczej dzień twój, to sprint.

Kiedy kochasz, to całą sobą,

do utraty rozumu i tchu,

gdy porzucasz,

to z hukiem, z fasonem,

jakby cały świat szedł na dno.

A więc, jaka jesteś?

Uprawa

Rozsadziłam swój uśmiech na grządkach,

a pod ziemią ukryłam mój ból,

nasionami rozrzuciłam miłość

i jak chwasty, wyrwałam mój gniew.

Teraz łzami deszczu podleję,

niech kiełkuje to, co ma być,

co wyrośnie i do mnie zaśmieje,

powie- taka masz być.