Miejsce urodzenia

Nie wiem,

gdzie powinnam przysiąść na chwilę,

bo tu moje miejsce urodzenia,

stąd moje korzenie i mój start.

To, co człowiekowi przynależne-

odeszło w dal.

Los, zazdrośnik, odebrał

tamto podwórko i drogę na las,

rozrzucił po świecie ludzi,

zadrwił z nas.

Dziś wiatr tam hula,

odbija od drzew,

zniknęła grusza krzywa i jabłoń

i studni z żurawiem cień

Gaz do dechy

Autostradą od morza do gór,

autostradą z zachodu na wschód

pędzą auta, szybkie , jak wiatr.

Kto dalej, kto szybciej,

kto pokona mnie!

W przeszłość już odeszły koniki,

dziś pod kołami cały świat,

ciągle szybciej, szybciej i dalej,

w końcu nas pokona prędkość i czas

Pogorzelisko

Nad spaloną Ziemią

wstaje ponury świt,

płacze niebo krwawymi łzami

i zza nuklearnej chmury

patrzy smutny Bóg ,

swymi  dobrymi, boskimi oczami.

Coś ty zrobił, człowieku,

z darem, którym ci dał?

Dla ciebie stworzyłem unikalny świat,

byś królował nad cudnymi miejscami.

A ty zło do serca wpuściłeś,

gniew przesłonił i rozum i oczy,

z nienawiści broń uczyniłeś,

popatrz teraz na własny czyn.

Nie odrodzi się więcej Ziemia,

jak ten Feniks z żaru i popiołu,

pozostanie wypaloną kulą,

na niej mieszkać nie zechce nikt

Czarne hordy

Idą, idą czarne zastępy,

morzem, lądem,do przodu, na wprost..

Niosą z sobą płacz i cierpienie,

zabijają, kogo się da.

Świecie- płacz.

Za  podaną dłoń, kromkę chleba,

dach nad głową i azyl od bomb,

otrzymujesz C4, dynamit,

otrzymujesz rany lub śmierć.

Płacz , mój świecie, gorzko płacz,

za współczucie masz pewną śmierć,

tylko tyle z ‚ dziękuję’ zostało

Czekasz

Tak, jak w dawnej klepsydrze

ziarenkami sypał się piach,

czas między sekundami przecieka.

Czekasz, czekasz, wciąż czekasz,

tyka zegar miarowo, jakby z ciebie drwił

i nieśpiesznie minuty odmierza

a ty czekasz

i jak guma rozciąga się dzień,

w ciężką kulę zlepiają się chwile,

gdzieś za tobą realny świat

a czekanie twój spokój zabija

Upadłe anioły

Kiedyś się zbudzą Upadłe Anioły,

te opluwane, lżone, poniżane

i oskarżane o zdradę i morze krwi,

o grzechy ciężkie, ale sfałszowane.

Anioły średniowiecza i stosów ciemności,

te z kazamatów i podziemnych cel,

z Szucha, Pawiaka i z Rakowieckiej,

z ciężkim wyrokiem, albo i bez.

Anioł Upadły, z kulą w tyle głowy,

to zło , które wyrzutem człowieczeństwa jest

Ból

Z zakamarków ciała

wypełza i kąsa,

pali ogniem bez dymu , płomieni,

każdym nerwem szarpie i rwie,

skręca,

zgniata, pulsuje

i jątrzy,

atakuje i nocą i dniem,

sił pozbawia,

spokoju,

rozsądku,

podły ból.

W głowie jedną masz myśl-

niech odejdzie,

da odpocząć , przynajmniej dziś

Nocni łowcy

Usypia miasto zmęczone gwarem,

ruszają koty na nocny łów.

Czujne spojrzenie, ostre pazury

i nie podskoczy im ten i ów.

Sprytne i ciche, jak duchy nocy

przemierzają rewiry, każdy swój,

co w łapki wpadnie;

ptak, kret czy myszka,

nie wyjdzie cało już

Przed- wiośnie

Cóż to teraz za pora roku?

Zimne noce i deszcz i śnieg,

ptaki śpiewać zaczęły,

rosną kwiatki, pączkuje bez.

To preludium  do wiosny,

taki śnieżno- deszczowy wstęp.

Psom i kotom hormony buzują,

ptaki czują natury zew.

A co z HOMO?

Homo czeka na maj,

na motylki, pszczółki i kwiatki,

ciepłe noce,pachnący jaśmin,

gorące serca, tętniącą krew.

Ach, ach, ajajaj,j,

niech już  przyjdzie ten maj