Wojna straceńców

Dziś, od świtu, piekło i szał,

zło i dobro rozpoczęły wojnę

a mnie od tej wojny rozpada się łeb

a marzyłam, by były spokojne.

Tyle lat żyły w symbiozie

i nie było żadnych chryj,

aż tu nagle, bez żadnego powodu,

zło trzasnęło moje dobro, prosto w ryj.

Dobro, grzeczne i nad wyraz cierpliwe,

nie pozwoli przecież , na afront,

odwinęło się i z całej siły

złu oddało, aż coś w nim trzasło.

Nie pytały mnie o zgodę  na bój

i zburzyły spokój, Boże mój!

Teraz cierpię za nie swoje winy

Teatr

Życie jest teatrem dla jednego aktora,

reżyserem jesteś ty sam,

scenografia też nie jednaka-

różny teatr, bohater i gra.

Spektakl trwa na okrągło-

kazdy dzień, każdą noc,

inni tylko aktorzy tła

i publika też nie ta sama,

ale twoja sztuka wciąż trwa.

Nikt klakierów nie zatrudnia

i dublerów brak,

z czasem teatr twój się wyludnia,

ale spektakl  do końca trwa

Rolnicze dłonie

Macie dłonie o twardej skórze,

pełne ostrych, szorstkich zadr,

bo tymi dłońmi pełnymi odcisków

dźwigacie ziemi życiodajnej szmat.

Wasze dłonie miłości pełne,

kiedy dzieci kołyszą do snu,

albo kłosy ciężkie od ziarna

z wielkim szacunkiem unoszą do ust.

Waszym dłoniom nie pasują pałace

ani szklanych domów zimny blask,

lecz pasują do człowieka pracy,

który zmęczoną głowę układa do snu

Syrena

Morze wyrzuciło mnie na  kamienisty brzeg.

Neptun tak ukarał za miłość do ciebie.

Teraz moje ciało bez wody schnie,

twardą, brzydką łuską pokrywa mnie całą.

Przybądź , marynarzu, usłysz moją pieśń,

zanim ciało, serce zamieni się w skałę

Układanka

Układałam, pracowicie,

z barwnych nici życia wzór.

Już się piękny kilim

w słońcu mienił,

ale nagle , zerwał się

z chichotem psotnik- wiatr

i w nieznane poniósł dzieło moje

Układałam moje życie

z wonnych płatków róz

i znów wiatr- swawolnik

w przestrzeń porwał płatków roje.

Teraz składam moje życie z kamieni i łez,

układankę maję róż kolcami,

ale tego dzieła nie chce już nikt-

ani wiatr porywać,

ani latem  spalić dzieła  słońce

Zdrada

Powróciłam z dalekiej podróży,

gdzie  wędrują  piękne sny,

gdzie się kłamstwo w kiecki prawdy ubiera,

mówi ‚ kocham’ a za plecami drwi.

Tkwiłam w złudzie tyle lat,

bo wierzyłam uczucie,

mój Boże!

W moim sercu tkwi nóż,

długim ostrzem duszę rozcina,

przed oczami wiruje czarna mgła.

Gdzie jest tamta szczęśliwości kraina?

Zapomniana melodia

Nie wiem skąd,

nie wiem jak,

napłynęła z daleka melodia

a w niej smutek i łzy,

biedne serce, bo drży

i wyciąga  z pamięci wspomnienia.

Może przyniósł ją ptak,

może przywiał ją wiatr,

może spadła z chmury na ziemię.

Delikatna, jak mgła,

jednak siłę swą ma,

trąca w sercu uśpione struny.

Och, melodio sprzed lat,

po cóż przyniósł cię wiatr

i wspomnienia , jak piasek pustyni

Samotność II

Pustą drogą samotnośc szła,

w oczach ziała pustka i nicość,

nie czekało ją w zyciu już nic-

ani miłość,

ani radość,

ani przyjaźń.

Szła samotność  pustymi drogami,

w dłoniach miała gorycz i ból

i tęsknotę za  dawnymi czasami

kiedy radość tętniła co dnia.

Budowała samotność mur,

mur wysoki, własnymi rękami,

dodawała codziennie sznur zimnych łez

i gorzkniała,

gorzkniała,

gorzkniała

Amnezja

Nie odbieraj mi pamięci dawnych dni

ani tego, co wczoraj było.

Nie zabieraj mi słów i nazw,

chcę ,

by słowo do końca mi towarzyszyło.

Przecież słowa dobre i złe

przeplecione śmiechem i łzami,

to nasz zwykły, przeżyty czas

z drobnymi wspomnieniami