Wojna straceńców

Dziś, od świtu, piekło i szał,

zło i dobro rozpoczęły wojnę

a mnie od tej wojny rozpada się łeb

a marzyłam, by były spokojne.

Tyle lat żyły w symbiozie

i nie było żadnych chryj,

aż tu nagle, bez żadnego powodu,

zło trzasnęło moje dobro, prosto w ryj.

Dobro, grzeczne i nad wyraz cierpliwe,

nie pozwoli przecież , na afront,

odwinęło się i z całej siły

złu oddało, aż coś w nim trzasło.

Nie pytały mnie o zgodę  na bój

i zburzyły spokój, Boże mój!

Teraz cierpię za nie swoje winy

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.