Jedna noc, jeden świt

Ucieka noc przestraszona

bliskością dnia,

przed nami w chmurach skryła

światła odległych gwiazd,

chmurami otoczyła księżyca blask.

A teraz wstaje złocisty krąg

i z mroku budzi ziemię,

odpływa to, co budzi strach,

ze świtem rodzi się nadzieja.

Odwieczny taniec nocy , dnia-

słoneczny krąg

i tajemniczość nocnych cieni

Wiatr

Dziś się zerwał swawolny wiatr

i uparcie nam włosy zaplata

lub nad głową melodie gra,

z głośnym szumem ulice zamiata.

Wiatr to gra, to znów tańczy,

to w złość wpada i szarpie drzewami

a za chwilę, delikatnie

muska włosy pieszczotą bez słów

To nie ta pora, nie ten czas

Już nie ruszę przed siebie, w dal,

nie pokonam wzburzonych fal

i nie spojrzę rekinom w oczy,

szczyty gór będą stać,

tak, jak stoją tysiące lat

i nie tęsknią za  moim widokiem.

obce lądy, o których śnię,

w sferze marzeń ostaną się-

w jedną noc,przelecę  Afrykę,

w inną noc, jeśli chcę,

Antarktyda ukłoni się,

zdradzi, co pod lodem ukryła.

Szkoda tylko, że ja

siedząc w domu za dnia,

o podróżach znów będę marzyła

Naga prawda

Dziś mnie dopadła

naga prawda,

że moja ‚ twórczość’

to tylko blef,

to tylko myśli ubrane w słowa

i zapisane w rządkach

i cześć,

że nic nie mogę już światu dać,

bo już utknęłam w miejscu

i stoję,

lecz nie chcę już przed siebie gnać,

więc niewarte są wiersze moje

Współczesna dziewczyna

Dokąd tak biegniesz,

współczesna dziewczyno,

piękna, odważna

i wiesz, czego chcesz.

Biegniesz przez życie

czerpiąc garściami

wiedzę, szczęście- każdy dzień.

Dziś wam nie bronią

siąść na traktory,

dziś się nie śmieją,

że w piłkę grasz,

dzisiaj dla ciebie

Ziemia i kosmos,

jeżeli tylko ochotę masz.

Więc, dokąd biegniesz,

gdzie się zatrzymasz?

Usłyszysz tylko perlisty śmiech

a w oczach błyśnie zachwytu iskra

i już się nie da zatrzymać jej

Rwąca rzeka

Wpadłaś w życia  spieniony nurt,

fala pędzi, o brzegi cię ciska

a ty pędzisz na oślep z nią,

obawiając się życiowego urwiska.

Innym trafił się Missisipi leniwy nurt,

ale tobie- górska siklawa,

w której tylko za wirem wir

a woda od podłoża aż szara.

Wypatrujesz spokojnego brzegu,

choć na jeden, jedyny dzień,

jakiejś tratwy, wiszącego konaru,

żeby z nurtu ratować   się.

Prosisz ‚ życie, daruj mi chwilę,

nie pędź, nie tłucz o brzegi,

chcę być ważką, nadwodnym motylem,

by o ciebie nie rozbijać się’

Gadka- szmatka

Mówisz, mówisz tyle słów,

wygładzonych,

wyszukanych,

wzniosłych,

wydumanych,

okrąglutkich, pustych słów.

Sam w nie  wierzysz

i upajasz się melodią swego głosu.

Już poznałam wartość ich

ale mów, mów,

do siebie mów, o sobie mów,

wznoś się na wyżyny własnego patosu