Konglomerat

Nie udawaj,

że świat jest ci obcy,

bo co wokół to blaga i zło.

Nie udawaj,

że jesteś  ponad to-

samo dobro i ani grama zła.

W każdym z nas

jest wszystkiego po trochę:

dobra łut i dwa łuty zła,

czasem one nawzajem się łączą

i powstaje mieszanka ta.

Ta mieszanka,

która jednych zachwyca,

za to innych wprowadza w gniew,

ona, skarbie, nazywa się życiem.

jego częścią jesteś ty i jestem ja

;

 

Moja łza

Moja jedna łza

a pojemna , jak akwen wodny-

skrywa rozpacz i  ból,

kiedy życie  dokopie do kości,

spływa ciężka, ogromna i rani.

Moja łza,

gdy rozśmieszy mnie życie do łez,

taka lekka, zwiewna i szybka,

po policzku spływa prędziutko.

Moja łza,

gdy wzruszenie odbiera mi mowę,

los zaskoczy przyjemnie i cicho,

po policzku radośnie się toczy,

moja łza.

Karczma Życie

W karczmie Życie

za bufetem urzęduje Ślepy Los,

ma na głowie przekrzywiony kaszkiet

i czerwony od kataru nos.

Nonszalancko serwuje nam trunki-

krople szczęścia

i goryczy cały dzban.

Na przystawkę odgrzewane wczoraj

albo jutro z kolorowych pian.

Dania zimne, cynowe talerze,

nie chcesz- nie jedz,

twój wybór i chęć.

Los ma katar a za żonę Ślepe Szczęście,

jedz, jak dają,

przecież po to żeś tu wpadł

Odwrócony czas

Pustymi oczami śledzę własny cień,

szukam echa, co w dal uleciało,

szukam siebie sprzed wielu lat

i tego szczęścia, co przybyć miało.

Dziś siwe włosy i zmarszczek sieć,

wapno w żyłach, łamanie w kościach

i pytanie- kiedy minął ten czas,

gdzie ten rumak i ty na nim, gościu.

Młode ślady zasypał piach,

dziś tylko starość powłóczy nogami,

wszystko minęło, niech to szlag,

zostały mi dni ze wspomnieniami

Cztery pory roku

Pięknie pachnie ursynowski park,

gdy zakwitną bzy i jaśminy,

kiedy platan roztoczy swą woń,

w kulach wielkich rozkwitną kaliny.

Przyjdzie  lato, upal i skwar,

w kolorowej fontannie kapią się dzieci,

głośnym śmiechem rozbrzmiewa park,

dziecięca radość  pod niebo leci.

Krótkie lato odchodzi w dal,

jesień liście maluje na złoto,

wiatr je  zrzuca pod nogi nam,

my zbieramy je w bukiety z ochotą.

Po szarugach i wietrznej jesieni

biała zima  zapuka do drzwi.

W parku przedszkolaków dzielna drużyna

bałwanki lepi i z zimy drwi

Zmienność uczuć

Gdzieś z oddali nadleciał wiatr,

tak gorący, jak włoskie sirocco

i do serca z impetem wpadł,

krzyczy miłość, Miłość, MIŁOŚĆ!

Narozrabiał, poprzestawiał meble

i znudzony wypadł na pole,

ale ostygł, zostawił swój żar.

Serce krzyczy- zostań , bo tonę.

Wrócił zimny, północny wiatr,

duszę zmroził, posrebrzył skronie,

serce z bólu cichutko łka

zdrada, Zdrada, ZDRADA

Cisza

Zamknij oczy i wsłuchaj się w ciszę,

której nie słyszałeś od lat,

niech otoczy cię błogi spokój,

jak to było za dziecięcych lat.

po męczącym,  ciężkim dniu

potrzebujemy spokoju, wytchnienia,

by od nowa snuć plany , mieć sny

i znalazło się miejsce na piękne marzenia