Pieśń wolności

Obudził się nieśmiało dzień,

pośród pól,

pośród lasów, jezior, gór

i niebem płynie zew,

dziękczynna płynie pieśń,

że dobrze wolnym być,

swobodne skrzydła mieć.

Orle mój, ty wolność dobrze znasz,

przemierzasz nieba płat

i pokonujesz wiatr,

błogosławisz słońce, gdy chce grzać

i kochasz cały świat.

Niech co dzień wstaje piękny świt,

bo wtedy chce się kochać, żyć

uwielbiać ziemię, drzewo, kwiat,

szczęśliwym być nie mając  nawet nic

Letni wieczór

Jeszcze pozostał cień

na ażurowej ścianie altanki,

jeszcze płatki róż delikatnie drżą,

wyciągają listki ku górze,

słodkim, pięknym zapachem są

Świat układa się do snu,

pachnie groszek, lawenda, maciejka

,na zachodzące nad horyzontem słońce

kwiaty, ptaki, kotka ija

patrzymy okiem tęskniącym

Smoczy los

Do pewnego miasteczka w północnych Chinach

wybrał się na zwiady wawelski smok.

Tu się osiedli moja rodzina,

to jest to miejsce, o!

Tu doceniają smoczy ród-

widać w obrządkach, widać na dachach,

w Polsce dostałem w ziemi doł,

ciemny, wilgotny- siąść i płakać.

Kiedy na podryw się wybrałem,

bo panny takie śliczne, hoże,

polować na mnie wyruszyła

zgraja rycerzy, o mój Boże!

Nawet Dratewka, szewc królewski,

ze swoim szydłem na na mnie dybie

i by mnie z jamy  mógł wywabić

z siarką owieczkę mi podrzucił-

jeszcze w mych szyjach ogień czuję.

Więcej nie wrócę już nad Wisłę,

chociaż ze smutku serce krzyczy,

za podłe smoka traktowanie

nikt tam już o mnie nie usłyszy

Matczyna wierność

Wyszła matka- staruszka na próg,

w zachodzące słońce wbija , prawie , ślepe oczy,

pochylone plecy i ciężki ma chód,

wypatruje, czeka, tęskni, wierzy.

Kogo, matuś, wypatrujesz tam,

ktoś z zachodu do ciebie przybędzie?

Może wróci do mnie synuś mój,

czas ucieka,

wypatruję, czekam, tęsknię.

On za pracą wyruszył w świat,

i za lepszym i bogatszym życiem.

Wyjeżdżając , przyrzekł, że powróci tu

a więc wypatruję, tęsknię, wierzę.

Tym czekaniem wygładziłam próg,

wypatrując tracę starcze oczy,

nogi coraz cięższe, serce nie chce iść,

ale, jako matka, -

kocham, wierzę, tęsknię.

Dwa nieba

W moim sercu nieba są dwa,

w nich mieszkają odmienne anioły,

każdy z nich inny jest,

inne skrzydła u ramion im rosną.

Jedno niebo i anioł to radość,

pełnia szczęścia i uśmiech na twarzy.

Drugie niebo to rozpacz i gniew,

siedzi anioł w nim zatroskany.

I te nieba  rozdziela mur,

mur wznoszony własnymi rękami,

budowany z przeróżnych słów,

które padły pomiędzy nami.

Nikt nie myśli o murze,gdy

nim, jak liściem chwieją emocje,

gdy wyrzuca z siebie tysiąc słów,

albo milczy, jak skała, jak głaz-

w sercu zbiera się gniew ukrywany.

Różni ludzie i różne nieba

w naszych sercach i duszach tkwią,

powierzamy różnym aniołom

dzień dzisiejszy i przyszłość swą

 

siedzi

Jeden dzień z wielu

W nocnej ciszy usłyszałam stukanie-

niespokojne myśli stukały do drzwi.

Zamiast dzień przed nocą ugładzić,

rozpychały się próbując sił.

Cicho myśli, dzień minął ciężki,

idźcie spać, bo pora, bo czas,

może jutro uśmiechnie się szczęście

i dzień lepszy zawita tu nam.

Może wróci uśmiech na twarz,

zniknie zmarszczka skupienia na twarzy

i pomyślę, że dobry był dzień

i spokojnie usnę wieczorem

Przeszłość

Przestał do mnie pukać

zepsuty czas,

ciągle się potyka

o minione godziny,

szuka tego, co umarło w nas,

było kiedyś piękne,

ale tego nie ma.

Nic już nie odbierze nam,

bo nic się nie zdarza takie samo,

nie powróci żadna chwila,

która tak łączyła nas

i nie wróci  ta , co poróżniła

Słowa

Wysypały się słowa z Księgi Życia,

małe, wielkie, łagodne i złe,

teraz drogą gdzieś podążają,

aż po horyzontu kres.

Z nich składają sie zdania,

każde inny ma sens,

inne ujawnia emocje;

przyjaźń, miłość, nienawiść i gniew.

Ty te zdania budujesz,

z nich powstaje twój świat,

z nich przez życie  układasz

bilans zysków i strat

Los

Z małych kropel składa się rzeka

i ocean i deszcz,

z drobnych chwil poskładane jest życie-

z radości, rozpaczy i łez.

Nie na wszystko masz wpływ,

czasem coś jest po za twoim zasięgiem

a uderza, jak bicz,

aż na ziemię pod ciosem klękasz.

Jednak  wstajesz i głowę unosisz-

cel daleko, wyboista jest droga,

pełna cierni ale również i płatków róż.

Idziesz dalej, bo ktoś czeka i wie,

że nadludzkim wysiłkiem,

ty do mety doczołgasz się