Grzech

Jakże słodki jest cudzy grzech,

jakie wielkie ma oczy,

uszy chyba sięgają dna-

piekło nim by zauroczył.

Nasza świętość naprzeciw jest,

jak ten diament błyszczący w mroku,

taki czysty, taki bez  śladu skaz,

idylliczny.

A że czasem  i nam,

los okrutny podstawi nogę

i się trafi grzeszek lub dwa,

to się zdarza, to nic,

każda biel ma wiele odcieni.

Dla nich, grzesznych,

piekielne czeluście,

dla nas, świętych, niebiański Raj,

ale czart nam piecyk rozpali,

by nie było nam zimno i żal

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.