Słowo

Ledwo budził się ponury dzień,

coś w me okno  zapukało cichutko-

małe Słowo chciało wejść pod dach,

bo za oknem jest ponuro i smutno.

I zostało ze mną , malutkie,

czasem bawi się, czasem śmieje do łez,

czasem śpiewa na ramieniu cichutko,

czasem ziewa i utulam do snu.

Są też dni, kiedy płacze i szlocha,

lecz dlaczego, tego nie wie nikt,

nie chce mówić- sama nie pytam,

uspokajam a ono drży.

Odkąd ze mną  Słowo  zamieszkało,

jest w mym domu i radość i łzy

i nadzieja na dobre jutro

i wspomnienia minionych dni

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.