Małe szczęście

Małe szczęście ulicą szło,

uśmiechnięte od ucha do ucha,

w rączce niosło mały kwiat,

przekrzywiony beret na ucho.

Coś pod małym noskiem nuciło

i co chwila rozlegał się śmiech,

taki szczery śmiech, radosny,

smutek od nas odpływał gdzieś.

I nie było to szczęście bogate,

na ubraniu miało kilka łat,

w małych butach wytarte noski,

lecz radością zarażało świat.

Jechał w Audi bogaty pan

i go w aucie rozpierała duma-

coś załatwił, komuś spokój skradł

,

więc się cieszył tak, jak umiał,

Dojrzał szczęście idące ulicą

i zrobiło się mu szczęścia żal,

bo zobaczył, że szczęście ubogie,

tak przemierza beztrosko świat.

Chciał pan zabrać szczęście do domu,

ubrać, obuć i dać ciepły kąt,

lecz go szczęście głośno wyśmiało

nie chcę służyć dla jednego człowieka,

lecz  dla wszystkich cząstkę siebie chcę dać.

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.